Zapraszam ponownie :)
Blog > Komentarze do wpisu

Natura zimy

Minął już 21 marca. Utopiliśmy Marzannę, uczciliśmy rozpoczęcie nowej pory roku. Ale chciałbym wrócić jeszcze na moment do poprzedniej i podzielić się moimi spostrzeżeniami. Jak wiadomo najlepsze analizy dokonuje się po fakcie, na spokojnie. Za 9 miesięcy ponownie przywitamy zimową pani, więc mój felieton z powrotem zyska na aktualności. Ale właśnie - dlaczego napisałem Pani Zima?

 

Zima jest kobietą

Już Marek Grechuta 22 lata temu w piosence „Wiosna, ach to ty” śpiewa o niej jak o kobiecie. Moim zdaniem znacznie lepiej do wizerunku kobiety pasuje Zima. Jest ona zmienna – przez dwa ostatnie lata przeszła łagodnie, wręcz nieodczuwalnie. Jednak ostatnie trzy miesiące nie były dla nas łaskawe. Zima jest również nieprzewidywalna. Przykładowo w połowie stycznia utrzymujący się mróz łamał słupy energetyczne jak zapałki, przez co na Śląsku przez blisko tydzień kilka tysięcy osób było pozbawionych prądu. Nieprzewidywalność ściśle łączy się z nieterminowością. Nigdy nie wiadomo, kiedy można się spodziewać zarówno kobiety, jak również zimy. Wie o tym każdy mężczyzna, który przyszedł po dziewczynę żeby wyjść z nią na zabawę. Najpierw kąpiel, później manicure, pedicure, make-up a na koniec długie zastanawianie, w czym dzisiaj wyjść na miasto. Zima podobnie – mimo, że kalendarzowo zaczyna się 21 grudnia, nigdy nie wiadomo, kiedy do nas zawita. W roku 2007 i 2008 w ogóle jej nie było. W 2009 przybyła już w październiku i mimo, że nie utrzymała się długo, sporo namieszała. W grudniu oczywiście zimy nie było – biedny Mikołaj musiał na piechotę prezenty doręczać, bo sanie nie miały po czym sunąć, a innego transportu nie posiada. W Boże Narodzenie podobnie – ani grama śniegu. Dopiero w styczniu Pani Zima zaskoczyła nie tylko kierowców i drogowców serwując od razu pół metra białego puchu w towarzystwie dwudziestostopniowych mrozów.

 

Nie ma lekko

Tutaj dochodzimy do kolejnego podobieństwa – zima jak kobieta nie jest tania w utrzymaniu. Aby się przypodobać kobiecie zabieramy ją na kolację, do kina, teatru. Nie należy zapomnieć o prezentach w postaci kwiatów, upominków oraz ciuchów – najlepiej markowych. Koszty, jakie ponosimy przy wizycie Pani Zimy również nie należą do małych. Jak podaje Polska Agencja Prasowa koszty odśnieżania samej tylko Warszawy wyniosły ubiegłej zimy 80 mln złotych – niemal tyle, ile wynoszą roczne wydatki na kulturę w tym mieście. Doliczyć należy koszty naprawy trakcji energetycznych, naprawę samochodów po stłuczkach spowodowanych oblodzeniem i remontu dróg na wiosnę spowodowaną przymrozkami rozsadzającymi asfalt. Wysokie mrozy i zalegający śnieg zmuszają dyrektorów szkół do zamykania placówek na pewien czas. Dzieciaki odrabiają zajęcia w soboty, przez co do szkoły chodzą sześć razy w tygodniu, wliczając w to soboty.

 

Co można z tym zrobić?

Można na zimę narzekać. I można jej nienawidzić. Można próbować przed nią uciekać – jak Wojtek Cejrowski – do ciepłych krajów.

Najlepszym jednak wyjściem jest zabezpieczenie się przed jej przybyciem. Wystarczy oczyścić linie energetyczne z okolicznych gałęzi i drzew, które łamiąc się pod naporem śniegu mogą je uszkodzić. W wypadku silnych mrozów, gdy szkoły są zamknięte, dzieciaki mogą pobierać nauki za pośrednictwem Internetu – podobnie jak stosowany na mojej uczelni system distance learning. Aby zabezpieczyć się przed wiosennymi dziurami drogowcy powinni częściej remontować i wymieniać nawierzchnie, nie ograniczając się do prowizorycznego łatania, które jest nieskuteczne i tymczasowe. Gdy się zabezpieczymy przed jej negatywnymi skutkami, wtedy w pełni ujrzymy jej piękno, uroki oraz wszystko, co ma do zaoferowania. Wystarczy postąpić z nią jak z każdą inną kobietą – wiedzieć, czego można się po niej spodziewać i spróbować do niej przywyknąć.

wtorek, 23 marca 2010, grz3hu

Polecane wpisy